|
Blog > Komentarze do wpisu
Zawieranie emocji dla początkujących
Kiedy jeszcze poważnie myślałam o psychologii, byłam na szkoleniu prowadzonym przez psychodynamicznie* pracującą terapeutkę. I chociaż wiem, że Popper itd. to jednak nadal czasem urzeka mnie prostota i elegancja tych opowieści. To jak mity – nie oczekując po nich niczego konkretnego można otrzymać całkiem ładnie brzmiące frazy, których kilka do dziś wisi na mojej korkowej tablicy obok komputera. Taki Cohelo. Na przykład Fromm z Ucieczki od wolności: „Miłość opiera się na równości i wolności. Jeśli oprzeć ją na podporządkowaniu i utracie integralności jednego z partnerów, będzie to zależność masochistyczna, bez względu na to jak ten stosunek będzie zracjonalizowany”. W taki śliczny, okrągły sposób jednoznacznie określa i szufladkuje rzeczy, przy czym ostatnimi słowami załatwia odmownie jakąkolwiek szansę na falsyfikację. No cudeńko. Przynajmniej dopóki nie zacznę się zastanawiać nad sprecyzowaniem co to znaczy „oprzeć na”. No bo czy to znaczy, że w ogóle nie może być podporządkowania? Czy tak trochę to można, pod warunkiem, że opierać się będzie na czymś innym? I jak ma się rzeczona równość i wolność do zmywania garów? Jedną z fajnych rzeczy jakie udało mi się wydestylować ze szkolenia, które szeroko i barwnie opisywało style funkcjonowania i koluzje** było kilka prostych zdań o umiejętności zawierania emocji. Proste zdania o zawieraniu emocji, czyli przeżywaniu ich bez znieczulenia, wyglądają tak: Jeśli nie umie się zawierać emocji, trzeba natychmiast zaradzić im za pomocą sztywnych ale dobrze wypróbowanych zachowań jak np. zamieniania każdej wątpliwości co do siebie i świata w poczucie krzywdy. Jeśli uda mi się wytrzymać trudne emocje i nie zareagować na nie nawykowymi metodami redukcji napięcia otworzy się przede mną wybór. Najbardziej podobał mi się opis pierwszego spotkania z taką wolnością u Pratchetta w „Na glinianych nogach”, kiedy golemowi wrzucono do głowy akt własności jego samego: „Golem musi mieć właściciela. Litery wyrastały nad światem, ale echa oblewały je, atakowały niczym burza piaskowa. Pojawiły się pęknięcia, pobiegły zygzakami po kamieniu, aż wreszcie... Słowa eksplodowały. Ich płyty, wielkie jak góry, rozsypały się w strugi czerwonego piasku. I wlał się wszechświat. Dorfl czuł, że chwyta go, przetacza, unosi w górę... ...i teraz golem znalazł się wewnątrz wszechświata. Czuł go wokół siebie, jego szum, jego krzątaninę, wirującą złożoność, huk... Nie było Słów pomiędzy tobą a Nim. Ty należałeś do Niego, On należał do ciebie. Nie mogłeś odwrócić się do Niego plecami, bo i tam był, przed tobą. Byłeś odpowiedzialny za każde Jego tyknięcie, każdy ruch. Nie mogłeś powiedzieć: „Takie miałem rozkazy”. Nie mogłeś powiedzieć „To niesprawiedliwe”. Nikt nie słuchał. Nie było Słów. Byłeś swoim właścicielem.” I wtedy tylko trzeba się nauczyć żyć z myślą, że dowolnie mały wycinek prawdziwego świata jest nieskończenie bardziej skomplikowany niż cokolwiek, co jakikolwiek człowiek, czyli ja też, jest w stanie o nim pomyśleć.
*nurt psychodynamiczny to taka psychoanaliza po liftingu: nie wszystko kojarzy się z dupą, ale zasada myślenia jest podobna. **związek osób o podobnych stylach – sposób wzajemnego podtrzymywania zaburzeń. sobota, 21 stycznia 2012, anozognozja
TrackBack
Komentarze
niemababokow
2012/01/21 15:59:55
*** zawierać emocje ??? Reszta jest piękna, też ten fragment lubie. Tak z Dysku jak z autopsji.
2012/01/21 16:06:17
wróć ten strał jak mawia znajomy sierżant, już doczytałęm o braku znieczulenia
2012/01/21 16:21:32
Spoko, to zawieranie (w oryginale było kontenerowanie, rozumiesz, ale zupełnie mi urywało od poczucia estetyki) to najcięższa do wytłumaczenia rzecz jaką spotkałam przy tym tekście. Bo chyba dość trudno się definiuje pojęcia wzięte z opowieści w stylu Cohelo. Generalnie chodzi o to żeby zrobić jak Maska z bumbą , a nie wybuchać na innych.
|
|